To będzie hołd dla mojego ojca

Chcę, by ten film odzwierciedlał pracę, poglądy i wizję mojego ojca – chcę, by ten film był hołdem dla niego – mówi Matthew Tyrmand. Rozmawiają Dorota Kania i Aleksander Wierzejski

Dlaczego do sfilmowania wybrał Pan powieść „Zły”, a nie inne książki ojca?
To jest najlepsza powieść mojego ojca i jedna z najlepszych powieści drugiej połowy XX wieku. Nie opowiada o II wojnie światowej, ale akcja rozgrywa się w świecie, który powstał po tej wojnie i na którym ta hekatomba odcisnęła tragiczne piętno. Mamy ruiny zniszczonej Warszawy, gangi, które tam działają, podział między dobrem a złem – trudno znaleźć bardziej filmowy scenariusz niż właśnie ta powieść.

Teraz nad tym filmem pracuje zupełnie nowy zespół niż na początku.
Tak, wcześniej rzeczywiście zajmowali się nim inni ludzie, ale się już z nimi rozstałem, m.in. z Xawerym Żuławskim.

Dlaczego?
Idzie śladami swojego ojca, jest postmodernistą, uważa, że wszyscy są dobrzy. Ja – podobnie jak mój ojciec – uważam, że nie ma żadnych płynnych granic, że istnieje dobro i zło. Pokazałem scenariusz mojej mamie i ona stwierdziła: „Musisz coś z tym zrobić”. Zupełnie jej się nie spodobał, mnie zresztą też. Xawery Żuławski okazał się człowiekiem bardzo trudnym we współpracy, niegodnym zaufania, lewicowym aktywistą i właśnie z tego powodu postanowiłem zerwać z nim współpracę.

Kto ostatecznie zrealizuje „Złego”?
Reżyserem jest Mariusz Palej, twórca m.in filmu „Poza niebieskimi drzwiami”. Za niewielkie pieniądze stworzył świetny obraz, z trzymającą w napięciu fabułą, z wyrazistymi postaciami. Uważam, że jest to człowiek niezwykle zdolny, stojący na progu wielkiej kariery filmowej. I co jest bardzo ważne – jest człowiekiem uczciwym. Zna twórczość mojego ojca, Warszawę, mamy podobne spojrzenie na to, jak film ma wyglądać. Jesteśmy na początku tworzenia zespołu, ale wierzę, że wszystko...
[pozostało do przeczytania 27% tekstu]
Dostęp do artykułów: