Kłem narwala w islamski terror

Na pewno słyszeli Państwo opowieść o tym, jak to we wrześniu polska kawaleria rzucała się konno na niemieckie czołgi. Tę opowieść zna w zasadzie każdy i ma być ona dowodem na naszą niezłomność, że jesteśmy nieustraszeni nawet w przypadku przeważającej siły wroga.

O tym, czy tak rzeczywiście było, czy nasi kawalerzyści ruszali na hitlerowskie machiny z szablami, można dyskutować. Część historyków uważa, że to komunistyczna propaganda, mająca pokazywać nasze wojsko jako szaleńców, którzy nie dość, że nie byli dobrze uzbrojeni, to jeszcze nie mieli równo pod sufitem. Niezależnie od tego trzeba przyznać, że jest coś w tej mitologii i przekonaniu, że nie poddajemy się nigdy. Oto jak podaje portal niezalezna.pl, brytyjskie media obiegła informacja o bohaterskim Polaku, który podczas ataku terrorystycznego w Londynie powalił terrorystę, trzymając w rękach… kieł narwala. Nasz rodak rzucił się na terrorystę, który uprzednio zabił dwie osoby, a na grzbiecie nosił atrapę materiałów wybuchowych (Polak nie mógł wiedzieć, że to fałszywe ładunki). Jak podaje „The Times”, Polak, szef kuchni w jednej z okolicznych restauracji, chwycił 1,5-metrowy kieł narwala, który wisiał na ścianie Fishmongers’ Hall, i ruszył w kierunku terrorysty, który krzyczał, że zdetonuje bombę. Co zrozumiałe, Brytyjczycy są zachwyceni bohaterską postawą Polaka. Na Twitterze pojawiło się mnóstwo komentarzy. „Polacy pomagali chronić nas w 1940 roku i robią to teraz, dziękujemy” – pisze jeden z internautów, a do podziękowań przyłączyła się nawet brytyjska królowa. Czy nasz rodak wykazał się odwagą dlatego, że miał w pamięci mity na temat naszej odwagi i czuł w żyłach krew przodków, patrzących z pogardą śmierci w oczy? Trudno powiedzieć. Najważniejsze, że po raz kolejny udowodniliśmy, że jako Polacy jesteśmy „first to fight”. Panie Łukaszu, serdecznie pozdrawiam i dziękuję.
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: