Jest fan, jest floł, yoł ziom

Zdrada, odstępstwo, konformizm są stare jak świat. Upodobnienie się do silniejszego? To przecież mała cena za dostatnie życie. W końcu obyczaje ojców pachną gnojem, nie czujesz? Sam jesteś spleśniały, trzeba z żywymi naprzód iść, błękit, sztandar gwiaździsty nad nami. Tylko mugole chodzą do kościoła, i te słowa, grzech, cnota jakieś takie siermiężne, zmurszałe. Jakaś szesnastolatka dała się zabić w obronie dziewictwa? A co, z mydła ma? Nigdy czegoś takiego, głupiego. Jest fan, jest floł, yoł ziom?

Wystąpili synowie wiarołomni, którzy podburzyli wielu ludzi, mówiąc: „Pójdźmy z silnymi zawrzeć przymierze”. Składają hołdy idolom, głupim jak but ludziom składają ofiary. Znieważają dzień święty, chcą go zabrać Twoim prostaczkom.

Prostacy w mediach się napuszają. Słowa, które cedzą, w ich mniemaniu uchodzą za dobre. Są przekonani, że muszą wykorzenić ciemnotę. Sami ze wsi pochodzą, ale wstydzą się prostoty swoich matek. Sprzęgli się z najeźdźcami, którzy przyjechali tu na czołgach, i z tymi wyperfumowanymi, z wioski pod Paryżem. Zaprzedali się im, aby robić to co złe. Ogłaszają, że mamy porzucić normalne obyczaje pod karą wykluczenia, więzienia. Doświadcza już tego łagodna jak gołąbek Mary Wagner. Wielu z nas jednak postanowiło sobie, i mocno się trzyma swego postanowienia, że nie będzie słuchać nieczystych słów i nie będzie karmić się kłamstwem.

Nie mogę patrzeć, jak drą Twoją Księgę, jak palą kościoły, biją kapłanów, plują w twarz wiernym, własnymi ciałami zasłaniając Twoją katedrę.

Niedługo polecenie demokratycznego króla, komisarza lub cara będzie zabijało tego, u kogo gdziekolwiek znajdą Księgę Przymierza. Z medalikiem na wierzchu nie będziesz chodził. Zerwą krzyże w szkołach, w parlamentach. Zburzą, zabiją. Jeśli będzie potrzeba, daj mi siłę, bym zginął, broniąc Twojego imienia.

Oplotły mnie więzy grzeszników, nie zapomniałem o Twoim prawie. Daj mi już więcej nie stracić pracy. Prowadź...
[pozostało do przeczytania 31% tekstu]
Dostęp do artykułów: