Pokonać zmęczenie

Zjednoczona Prawica osiągnęła realny i bezprecedensowy sukces wyborczy. Jednak wyborczy werdykt nie przyniósł przełamania punktu krytycznego pozwalającego na trwałe odejście od postkolonialnego modelu trwania.

Postkomunistyczny obóz „aby było tak, jak było”, karmiony zewnętrznym poparciem, w rzeczywistości okazał się silniejszy i bardziej wpływowy, niż mogłoby to się wydawać oceniając jego potencjał programowy czy siłę i charyzmę politycznych liderów. Na dodatek w obozie patriotycznym widać oznaki jeszcze nie wyczerpania, ale wyraźnego braku świeżości i jasno określonego pomysłu i celu na cztery kolejne lata rządów. Niemal wyłączna koncentracja na skądinąd kluczowych kwestiach gospodarczych to zbyt mało, aby Zjednoczona Prawica odzyskała energię i wizerunek siły sprawnie i kompleksowo modernizującej nasz kraj. Nadto pierwsze sto dni nowego rządu premiera Mateusza Morawieckiego przypadną na czas już rozpoczętej kampanii wyborczej na urząd prezydenta RP. A druga kadencja Andrzeja Dudy to cel, który będzie determinował wszystkie posunięcia zarówno rządu, jak i jego zaplecza politycznego aż do ogłoszenia wyników.

Gra o wszystko
Wbrew hurraoptymistycznym komentarzom prezydencka elekcja z pewnością nie będzie ani łatwa, ani jej wynik nie jest z góry przesądzony. Ta beztroska bierze się z pomylenia istotnie miernego kalibru ewentualnych kontrkandydatów urzędującego prezydenta z realną siłą i wpływami ich zaplecza, które – jak należy zakładać – pomimo rozpoczynającej się rywalizacji wewnątrz obozu totalnej opozycji, zintegruje wspólne zasoby. Prezydent Andrzej Duda jest niewątpliwie politykiem obdarzonym talentem zjednywania do siebie wyborców, ma za sobą pierwszą kadencję znaczoną wieloma rzeczywistymi sukcesami. Mijająca kadencja nie obyła się jednak bez błędów, tym poważniejszych, że złamały serca wielu ideowym zwolennikom prawicy. Złamane serca trudno uleczyć, ale należy powiedzieć wyraźnie, że hipotetyczna...
[pozostało do przeczytania 74% tekstu]
Dostęp do artykułów: