Matka chrzestna Whitney Houston

Królowa gospel swoim talentem, artystycznym dorobkiem, ale przede wszystkim koncertami przypominała o rzeczy tak zapomnianej, jak banalnej. O podstawowej funkcji muzyki jako elementu scalającego wspólnotę, pozwalającego razem coś przeżyć, być doświadczeniem dla całej społeczności. Choćby tej zrzeszającej się w Kościele baptystów.

Muzyki jako fundamentu życia, pozwalającego na wyrażanie siebie, swoich marzeń, wiary i co za tym idzie – miłości. Emocje, które wywoływała Aretha Franklin, przypominają raczej te ze sportowych zawodów, gdzie publiczność kibicuje gwieździe, jakby w danej chwili nie liczyło się na świecie nic poza tym występem. Przy tych emocjach nawet
[pozostało do przeczytania 48% tekstu]
Dostęp do artykułów: