Kerygma

Ten obraz zawsze mam pod powiekami. Późny wieczór, sadza nocy, chłodne, czyste powietrze przeniknięte zapachem zniczy, jak prezbiterium gotyckiego kościoła słodką wonią kadzidła. Na rękach cieniutka warstwa wosku i w oddali ciepła aureola nad krzepickim cmentarzem. Pełgająca czerwień i złota poświata. Centrum naszego świata. Wbity w tłustą, czarną ziemię oszczep pamięci. Święta woń unosi się ku niebu. Rozmazują ją przezroczyście srebrne skrzydła modlitwy. Wiem, że mój tata stoi obok Ojca i...
[pozostało do przeczytania 74% tekstu]
Dostęp do artykułów: