Turystyka ekstremalna, kino minimalne

W „Czarnobylu…” dodatkowym atutem jest sceneria skażonego atomem, wymarłego miasta, opuszczonego w godzinę przez nieszczęsnych mieszkańców. Wiadomo, że pod wpływem promieniowania mutuje fauna i flora, wyobraźnia podpowiada dodatkowe dziwności, a że skażona strefa jest strzeżona i zakazana, to jej turystyczna atrakcyjność rośnie. Do takiej strefy wiedzie zdezelowanym vanem szóstkę młodych ciekawych życia Amerykanów Jurij, były żołnierz służb specjalnych, jednoosobowy właściciel i szef swoistego biura turystycznego w Kijowie.

Film rozwija się nie najgorzej. Są ciekawe relacje między uczestnikami wyprawy, młoda para się kocha, druga dopiero przeżywa okres fascynacji, wymarłe
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: