Powszednie ściemy Platformy

Polacy, nic się nie stało

Nie sądzę, by rząd spodziewał się, że zeznania jego przedstawicieli – składane przed prokuraturą pod odpowiedzialnością karną – tak szybko zostaną opublikowane. Moment ogłoszenia decyzji o umorzeniu śledztwa został wprawdzie dobrany starannie – pod koniec Euro, ale już w pełni wakacyjnego sezonu – odwrócenie uwagi opinii publicznej od tej decyzji wydawało się dziecinnie proste. Żaden z ministrów ani urzędników nie poniósł konsekwencji, ale ten niejako naturalny stan przedstawicieli establishmentu w Polsce przyjmowany jest z obojętnością. To, że w Polsce nie stosuje się przepisów prawa wobec ludzi władzy, jest powszechną świadomością Polaków. Nie dziwi ich, gdy politycy w telewizji wyjaśniają, jak np. były minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski z PO, że owszem były zaniedbania, ale nie stwierdzono żadnych takich, które można zakwalifikować jako przestępstwo. I co? I nic. Wakacje.

Tyle że to pozór. Jest jednak w Polsce nurt nieoficjalny obiegu informacji, komentarzy, opinii, którego nie sposób prawie dostrzec w telewizjach kontrolowanych przez obecny układ rządzący, ale który, wbrew zaklinaniu medialnych celebrytów, ma niebagatelne znaczenie w kształtowaniu opinii publicznej. Portale niezależne czy prasa taka jak „Gazeta Polska Codziennie” czy „Uważam Rze” docierają do całkiem znacznej części wyborców. Na tyle wpływającej na kształtowanie postaw wyborczych, że analizowane w nich zeznania premiera i ministrów musiały wzbudzić niepokój u propagandystów Platformy. Ale gołym okiem widać, że ich zabiegi, by temat przemilczeć i przykryć czymkolwiek się da – losem matki zamordowanej Madzi, in vitro czy dokonaniami sportowymi naszych zawodników – są działaniami na krótki dystans. Mamy do czynienia ze ściemą doraźną – otoczenie Tuska prędzej czy później będzie musiało zmierzyć się z problemem fałszywych zeznań premiera w prokuraturze. I nie wystarczy do tego minister Paweł Graś zapewniający prosto do...
[pozostało do przeczytania 74% tekstu]
Dostęp do artykułów: