Czyja będzie (jest) Polska?

Państwo już wszystko wiedzą, ja jeszcze nic. Nic dziwnego, czytają Państwo ten komentarz w powyborczą środę lub w któryś z kolejnych dni. U mnie póki co sobota, czas ciszy wyborczej. Staram się wywróżyć z fusów choćby to, jaka będzie frekwencja i czy uspokajające przecieki o tym, że PiS ma szansę nawet na 270 mandatów, są jakkolwiek wiarygodne. Trochę się boję, bo ostatni tydzień przed wyborami dał nam obraz tego, co może się stać, jeśli nie udałoby się przedłużyć Dobrej Zmiany.

Widzieliśmy polityka opozycji, który po tym, jak bezczelnie manipulował danymi w trakcie telewizyjnej debaty, miał czelność pozwać dziennikarza, który go zweryfikował. Co gorsza, sąd
[pozostało do przeczytania 57% tekstu]
Dostęp do artykułów: