Wieś daje zwycięstwo

Jak inteligent z Żoliborza zawojował wieś i małe miasteczka? – takie pytanie będzie się pewnie tu i ówdzie pojawiało w powyborczych komentarzach. Warto zatem zestawić działania rządu PiS dla polskiej wsi w ciągu ostatnich czterech lat – to sporo wyjaśni.

Tekst ten powstaje w sobotę wieczorem, a więc przed dniem głosowania. Nic jeszcze nie wiadomo – jakiej skali zwycięstwo odniosło PiS. Ale mogę się dziś w sobotę wieczorem założyć, że w środę, gdy ten numer „Gazety Polskiej” trafi do rąk czytelników, jednym z tematów komentarzy będzie sukces partii Jarosława Kaczyńskiego na wsi. Jak do niego doszło?

W czasie rządów PO-PSL rolnictwo traktowano po macoszemu – mimo że współrządziło PSL, to aparatowi tej partii chodziło o czerpanie korzyści z różnych spółek i interesów realizowanych w tej dziedzinie, a nie o faktyczny rozwój rolnictwa. Zmniejszono udział wydatków na rolnictwo w PKB o jedną trzecią, w ogóle nie zawracano sobie głowy zabiegami o interesy polskiej wsi w UE. Nie tylko nie starano się o wyrównanie dopłat bezpośrednich, lecz także nie korzystano z możliwości pozyskania środków na wspieranie poszczególnych gałęzi rolnictwa z UE. Sławny już program „krowa plus”, który PiS chce wprowadzić od przyszłego roku, mógł funkcjonować już od kilku lat. Rolników nie broniono też przed nadużyciami wielkich sieci handlowych ani przed działaniami wprost szkodzącymi polskiemu rynkowi rolnemu. W liczącym ponad 230 stron Programie Prawa i Sprawiedliwości przywołany jest na przykład przypadek pozostawienia luki prawnej, która pozwoliła na import z Ukrainy wielkich ilości taniej pszenicy. Mimo że było oczywiste, że uderzy to w polskich rolników, pozwolono na to ze względu na związki polityczne osób zajmujących się hurtowym handlem zbożem. Interesy dawnego aparatu ZSL, a potem PSL, były po prostu ważniejsze, kluczowe dla sposobu prowadzenia polityki rolnej w czasie rządów Tuska czy Kopacz.

PiS zyskało tak wielkie poparcie na wsi...
[pozostało do przeczytania 56% tekstu]
Dostęp do artykułów: