Przeciw logice ultraliberałów

PiS dokonał politycznie rzeczy dotąd niemożliwej: złamał reguły mainstreamowych dyskusji o kwestiach społeczno-gospodarczych. Nie tylko przez własną opowieść o Polsce, lecz także przez jej uwiarygodnienie dzięki polityce 500+. Przełamanie tej ustrojowej wręcz niemożności sprawia intelektualną trudność ludziom przyzwyczajonym do status quo III RP.

Ultraliberalizm to ideologia, która solidnie umeblowała głowy mnóstwa opiniotwórczych środowisk. Dlatego dziś ludzie do niej przywykli roją sobie, że obecnie „państwo organizuje życie od urodzenia aż do starości” w ramach „narodowego państwa opiekuńczego”. Ale czy normalność to aby na pewno „państwowa nadopiekuńczość”?
 
Czemu się dziwi red. Stankiewicz?
Uruchomienie efektywnych programów prorodzinnych i prospołecznych, zupełnie normalnych w krajach zarówno o dłuższych od polskich tradycjach liberalnej demokracji, jak i kapitalistycznej gospodarki, opiniotwórczym środowiskom liberalnym kojarzy się – jak zwykle – z bardziej miękkim lub twardym autorytaryzmem. Nie chodzi im o obiektywną ocenę zachodzących zmian, lecz okraszenie ich odpowiednimi epitetami. Liberalna retoryka à la III RP ratuje dobre samopoczucie wszystkich, którzy liczyli, że będzie tak jak zawsze, choćby i kosztem dużej części nie-fajnoPolaków. Dziś jednak naprawdę coraz mniej znaczy, co siedzi w hiperliberalnych głowach.
„Władza PiS organizuje życie od urodzenia aż do starości. Dla dzieci jest 500 plus, a gdy idą do szkoły – wyprawka po 300 zł. Gdy dorośleją i zaczynają pracować – zerowa stawka PIT. Potem przez lata dostaną 500 plus na własne dzieci. A gdy się zestarzeją – będą leki za darmo” – pisze Andrzej Stankiewicz w tekście „Obywatelu! PiS cię przytuli!” dla Onet.pl. Skrzętnie wymienia programy społeczne Prawa i Sprawiedliwości, stanowiące zręby tego, co prezes Jarosław Kaczyński nazywa zrębami polskiego państwa dobrobytu, a premier Morawiecki – rewolucją godnościową. Uznany...
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: