Niemcy się kończą

Dodano: 10/07/2012 - Nr 28 z 11 lipca 2012

Możliwość pogodzenia macierzyństwa z życiem zawodowym i karierą stanowi – zwłaszcza dla potencjalnych matek – problem kluczowy, szkoda tylko, że z pomysłu tego uczyniono gadżet kolejnych rządów, przy którym wciąż coś się majstruje. W tym względzie naprawdę nie ma znaczenia, czy resort odpowiedzialny za kwestie społeczne firmuje swoim nazwiskiem Angela Merkel, czy jej poprzednik Gerhard Schroeder. Dla klasy średniej w Niemczech decyzja o posiadaniu dzieci jest (poza chlubnymi wyjątkami) coraz częściej spychana w niebyt. Klasyczna rodzina z matką, ojcem i dziećmi, która tradycyjnie jest nastawiona na długoletnie bycie ze sobą i dla siebie, zanika. To jedna z głównych przyczyn alarmująco niskich wskaźników urodzeń. Ale nie tylko tego. Na skutek zaniku pewnej stabilności społeczeństwo zakopało się w kompilacji snu wiecznego studenta i bywalca kozetek u psychoanalityków. To jasne, że edukacja jest człowiekowi potrzebna, ale jeżeli zdobycie wykształcenia staje się celem samym w sobie i nie
     
41%
pozostało do przeczytania: 59%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze