UDANY KOSZMAREK

Czasem do kogoś lub czegoś się uprzedzamy. Moja mama np. jest uprzedzona do wytatuowanych ludzi. A to dlatego, że w PRL-u malunki na ciele mieli przede wszystkim przestępcy i marynarze. Dziś tatuaż mają nawet pracownice banku. Jednak uprzedzenia z czasów młodości pozostały.

Podobnie jest z różnorakim sprzętem. Mam kolegę, który uważa, że telewizor marki na S jest najlepszy, a do marki na P jest uprzedzony. To także wynika z przeszłości, ze złych doświadczeń. Muszę się przyznać, że także byłem nieco uprzedzony do samochodu, którym jeździłem cały zeszły tydzień. Ale nie wynikało to z przeszłości czy doświadczeń, tylko z tego , że auto po prostu nie podoba mi się z wyglądu. O ile z boku jeszcze ujdzie, to moim zdaniem reflektory zupełnie nie współgrają ze zbyt masywnym grillem. A w dodatku są jakieś takie pokraczne. Po tygodniu obcowania z Suzuki SX 4 S- Cross wstyd mi, że się uprzedziłem. Owszem, samochód nie należy do najpiękniejszych. Lecz nadrabia innymi zaletami. Po pierwsze, ma nad wyraz dynamiczny silnik. Mowa o 140-konnej turbodoładowanej jednostce 1.4, która sprawnie wkręca się na obroty i robi to, zachowując komfort akustyczny. A dzięki sprężarce ma spory moment obrotowy, co bezpośrednio wpływa na elastyczność. Suzuki SX 4 S-Cross nieźle więc radzi sobie nie tylko w mieście, lecz również dzielnie przemierza drogi krajowe i autostrady. Niestraszne mu żadne ciężarówki, które wyprzedza bez nadmiernego wysiłku. A przy tym nie żłopie jak smok (ok. 8 l na 100 km). Kolejną zaletą suzuki SX 4 S-Cross jest cena. Myślę, że jest to jeden z najrozsądniej wycenionych samochodów na rynku. W wersji, którą użytkowałem, miałem do dyspozycji oczywistości w postaci: automatycznej klimatyzacji, elektrycznie sterowanych szyb i lusterek oraz paru asystentów jazdy. Tu mógłbym się doczepić, że układ ostrzegający o przeszkodzie jest zbyt natarczywy. Lecz z każdym dniem drażnił mnie coraz mniej, więc wnioskuję, że można do tego przywyknąć. Suzuki w...
[pozostało do przeczytania 42% tekstu]
Dostęp do artykułów: