Islamista prezydentem Egiptu

Przedwyborcze rozwiązanie parlamentu

Mimo to przebieg drugiej tury wyborów trudno zaliczyć do spokojnych. Przyczyną były kolejne akty ingerencji armii w procesy polityczne w kraju, podważające skutki kilkunastomiesięcznej demokratyzacji. Na dwa dni przed głosowaniem egipski trybunał konstytucyjny orzekł, że niedawne wybory parlamentarne odbyły się z naruszeniem konstytucji. Wskutek tego parlament został rozwiązany, zanim na dobre zaczął funkcjonować.

Prawie nikt nie miał wątpliwości, że decyzją trybunału nie kierowała troska o przestrzeganie prawa, lecz chęć obrony wpływów dawnej elity z czasów Hosniego Mubaraka. W praktyce egipska konstytucja pozostaje od półtora roku zawieszona, a najwyższą władzę sprawuje Naczelna Rada Wojskowa, której istnienie nie ma podstaw prawnych. Mimo to trybunał nigdy nie dopatrywał się w tym niezgodności z konstytucją.

Wyrok trybunału natychmiast wykorzystali stojący na czele rady generałowie, którzy przejęli kompetencje rozwiązanego parlamentu i niezwłocznie uchwalili przepisy ograniczające uprawnienia przyszłego prezydenta, wyłączając spod jego kontroli budżet i nominacje w wojsku. Gdyby jeszcze w tej sytuacji wybory wygrał popierany przez armię kandydat Ahmed Szafik, w półtora roku po obaleniu Mubaraka cała władza w państwie wróciłaby w ręce jego zauszników.

W obliczu takiego scenariusza opozycja natychmiast zaczęła szykować się do protestów. Już następnego dnia po wyborach Bractwo Muzułmańskie, powołując się na nieoficjalne dane, ogłosiło zwycięstwo swojego kandydata Mohammeda Mursiego. Jednak przez cały tydzień komisja wyborcza zwlekała z podaniem oficjalnych wyników. Na ulicach zgromadziły się dziesiątki tysięcy zwolenników Bractwa, gotowych sprzeciwić się fałszerstwom. W takiej atmosferze ogłoszenie wygranej Ahmeda Szafika nie mogłoby zostać uznane za wiarygodne i musiałoby skończyć się generalną konfrontacją armii z opozycją.

Pyrrusowe zwycięstwo...
[pozostało do przeczytania 61% tekstu]
Dostęp do artykułów: