PiS to jedyna opcja dla rolników

Ten mariaż PSL-u z Kukizem to jakaś intelektualna aberracja, jak zakładanie kalesonów przez głowę. Możliwe jednak, że ludowcy mają być żabą, która przewiezie skorpiona na drugi brzeg rzeki. Finalnie jednak skorpion zabija swojego wybawcę. Możliwe, że Kukiz też chce wbić przysłowiowy „nóż w plecy” Kosiniaka-Kamysza – mówi minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski, z którym rozmawiamy o polityce, suszy, wolnych krowach z Deszczna, nowym programie rolnym PiS-u oraz odstrzale dzików. Z Janem Krzysztofem Ardanowskim rozmawia Jacek Liziniewicz

Polskę drugi rok z rzędu nawiedziły susze. Jak wygląda sytuacja na tę chwilę?
Trwają szacunki w 1586 gminach. Susza dotyczy około 170 tys. gospodarstw i objęła według wstępnych danych 2,5 mln ha. Ruszyliśmy z procedurami i chciałbym, aby pierwszym rolnikom, którzy mają protokoły z szacowania szkód, zacząć już udzielać pomocy. Dlatego na najbliższym posiedzeniu rządu zaproponuję uchwałę Rady Ministrów przyjmującą program uchwały klęskowej. Dotyczy on nie tylko suszy, lecz także przymrozków, podtopień i gradobicia, które zdarzyły się w tym sezonie.

O jakiej pomocy mówimy?
Chcemy użyć narzędzi, które istnieją od 2015 roku, czyli kredytów preferencyjnych, umorzenia kredytów, możliwości umorzenia składek KRUS-u, czynszów dzierżawnych w przypadku dzierżaw od państwa czy umorzeń podatku rolnego – chociaż oczywiście tutaj wszystko zależy od wójtów i burmistrzów. Do tego zostanie zastosowana pomoc w postaci dopłat do hektarów dotkniętych suszą, wyniesie ona tyle, ile rok temu. Czyli straty powyżej 70 proc. to tysiąc złotych do hektara, w przedziale 30–70 proc. – 500 zł do hektara. Obowiązuje zasada unijna, że pomoc publiczna w pełnej wysokości dotyczy tych rolników, którzy mają ubezpieczone co najmniej 50 proc. gospodarstwa od jakiegokolwiek ryzyka. Więc to mechanizm przećwiczony. Jeżeli Rada Ministrów zgodzi się na udzielenie pomocy w tym tygodniu, to...
[pozostało do przeczytania 83% tekstu]
Dostęp do artykułów: