STEFEK BURYCZMUCHA

Jakiś czas temu pisałem o DS 7, czyli propozycji premium dla fanów francuskiej motoryzacji. W świecie zdominowanym przez Niemców Francuzi próbują swoich sił. Jedni im kibicują, bo uważają, że całego tortu nie powinna dzielić między siebie germańska wielka trójka. Mowa oczywiście o Audi, BMW i Mercedesie. Jednak są też tacy, którzy pytają, po co kopać się z koniem? I muszę powiedzieć, że nie można odmówić im racji. A przyznaję to po tym, jak zapoznałem się bliżej z Citroënem C5 Aircross. To samochód, który sprawia, iż DS 7 właściwie przestaje być potrzebny. Po co przepłacać?

Owszem, w DS-ie materiały wykończeniowe są lepszej jakości, a projekt wnętrza bardziej oryginalny. Lecz jeśli chodzi o karoserię, to marka premium Citroëna wyraźnie zapatrzyła się na audi Q5. Natomiast zwyczajny Citroën C5 Aircross, czyli wersja dla ludu, jest o niebo bardziej fantazyjny. Przyznam się, że mimo prostoty i braku dizajnerskich fajerwerków deska rozdzielcza C5 bardziej do mnie przemawia. Jest może mniej szlachetna niż w DS 7, lecz bardziej przejrzysta i wydaje się lepiej pasować do SUV-a. Surowa, zrobiona z twardych plastików, gdzieniegdzie tylko zmiękczonych tekstyliami. Jednakże wyrazistości dodają jej duże kratki nawiewów i dominujący centralny ekran. Gdy wsiadłem do C5 Aircross, poczułem się, jakbym prowadził mocarne auto, którym de facto ten samochód nie jest. Pod maską Citroëna C5 Aircross miałem dokładnie taki sam silnik (HDi 180 KM), który kilka miesięcy temu napędzał opisywanego DS 7. A to oznacza, że oba samochody zachowywały się na drodze prawie dokładnie tak samo. Niewielkie różnice w prowadzeniu, jeśli są, zauważy z pewnością jedynie zegarmistrz, i to tylko dlatego, że deskę rozdzielczą DS-a zdobi czasomierz. Skoro już jesteśmy przy zegarach, to widać na nich, że C5 Aircross przecina powietrze – licząc z zegarmistrzowską precyzją –  od zera do setki w niecałe 9 sekund. Przyśpieszenie nie wbija w fotel. Lecz nie można powiedzieć także, że...
[pozostało do przeczytania 52% tekstu]
Dostęp do artykułów: