Służba przechodzi z ojca na syna

Następne pokolenie

Środowisko postsowieckie w Polsce, zwłaszcza potomstwo sowieckiej agentury, podnosi wielkie larum, krzycząc, że jest krzywdzone przez nienawistników, ponieważ nie grzebie się w życiorysach rodziny, bo dzieci nie odpowiadają za czyny swoich rodziców.
W rzeczywistości chodzi im o osiągnięcie podwójnego celu: ukrycie przeszłości i faktu, że swoją pozycję zawdzięczają rodzicom z desantu wschodniego i ich powiązaniom, czyli ich pracy dla zaborcy, a nie dla Polski.

Klasycznym przykładem takiej kariery jest gwiazda reżimowych mediów. Gdyby w Polsce była normalna konkurencja, córka pułkownika SB Tadeusza Olejnika mogłaby co najwyżej zostać Miss Skupu Butelek albo mistrzynią sztucznej inseminacji krów, co jest zajęciem wprawdzie trudniejszym, ale bardziej pożytecznym i w dodatku nie wymaga kłamania.

Samouwłaszczenie agentury sowieckiej pozwoliło jej na przekazanie swoich pozycji dzieciom. Zamknięcie dróg awansu przed młodzieżą wywodzącą się spoza tego środowiska gwarantowało z kolei brak konkurencji. W III RP wystarczy mieć odpowiedniego tatusia czy wujka, by kariera stała otworem. Ukrywanie powiązań rodzinnych jest więc w interesie grupowym tych ludzi, a zatem ma charakter na wskroś racjonalny. Gdyby bowiem zbadać przeszłość rodzinną „młodych, zdolnych”, okazałoby się, że nie ma tam prawie nikogo, kto nie zawdzięcza czegoś służbom. I zaraz pojawiłoby się pytanie: dlaczego?

Mord założycielski

Każdą grupę mafijną – jak pisze Andrzej Zybertowicz – spaja „mord założycielski”. Nic bowiem tak dobrze nie łączy jak wspólnie popełniona zbrodnia lub podłość. W wypadku drugiego i trzeciego pokolenia desantu wschodniego jest to wspólna przeszłość grupowa zdrajców Polski i bezpieczniackiej agentury. To ona każe im trzymać się razem i uaktywnia szósty zmysł natychmiastowego rozpoznawania „nie swoich”, co pozwala na ich szybką eliminację. Co znów jest racjonalne, ponieważ...
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: