„Powstanie chłopców pełne” i babcia Bronisława...

Felieton [Widziane z Brukseli]

Kreślę te słowa w dzień szczególny: 1 sierpnia. Z pamięci cytuję: „Powstanie chłopców pełne / Powstanie pełne snów / I tamte pieśni rzewne / I tamten pożar głów”. Tak po wojnie pisał o tym czasie uczestnik zrywu sprzed 75 lat, ksiądz Jan Twardowski. Jako dzieciak chodziłem na niedzielne msze do kościoła sióstr wizytek, gdzie o godzinie dziesiątej kazanie miał właśnie ksiądz Jan, a potem z mamą przechodziliśmy spacerkiem na plac Zamkowy, aby w cukierni na rogu ul. Świętojańskiej (dziś jest tam restauracja) zjeść babeczkę za dwa złote. Pamiętam dotąd ich smak… Gdy byłem studentem, to na ćwiczeniach u nieżyjącego już rektora Uniwersytetu Wrocławskiego, profesora Wojciecha Wrzesińskiego, w studenckiej debacie broniłem tezy, że Powstanie A.D. 1944 było… niepotrzebne. I znalazłem na to
27%
pozostało do przeczytania: 73%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.gazetapolska.pl

W tym numerze