Wspomnienie cichego bohatera

Gdy mowa o zasługach dla Ojczyzny, najczęściej wspominamy wielkich przywódców, bohaterów, ludzi, którzy wpłynęli na historię całego narodu lub przynajmniej jego sporej części. Rzadko poświęcamy uwagę tym, którzy działali lokalnie nie tylko w przełomowych momentach historii, ale podejmowali wytrwałą „pracę u podstaw”.

Kazimierz Zieliński – człowiek, o którym piszę – ma w swoim życiorysie kartę zapisaną działalnością w opozycji antykomunistycznej. Jako członek Konfederacji Polski Niepodległej brał udział m.in. w okupacji gmachu KW PZPR, bazy wojsk sowieckich w Czarnej k. Tarnowa, a także (na dzień przed swoim ślubem) redakcji lokalnej gazety partyjnej. Ważniejsza niż takie spektakularne akcje wydaje się jednak praca Kazimierza Zielińskiego z młodzieżą. W latach 90., gdy większość młodych ludzi przyjmowała z dobrodziejstwem inwentarza wszelkie wzorce z Zachodu, on potrafił skupić wokół siebie grupę nastolatków, których wychowywał w duchu patriotycznym.
W 2003 roku wystąpił z KPN, choć był wtedy członkiem Rady Politycznej tego ugrupowania. Włączenie się Leszka Moczulskiego w prowadzoną przez Aleksandra Kwaśniewskiego kampanię przed referendum w sprawie wejścia Polski do Unii Europejskiej odebrał jako zdradę ideałów niepodległościowych.
Ze względu na postępującą utratę wzroku nie zaangażował się już w działalność żadnej innej organizacji. Nie zaprzestał jednak pracy wychowawczej. W jego salonie gromadziły się kolejne roczniki młodych. Dyskusjom patronował Józef Piłsudski, spoglądający z zawieszonego na ścianie obrazu, obecny także dzięki swoim ideom. Z czasem na ścianach domu państwa Zielińskich, obok symboli narodowych i religijnych, pojawiły się zdjęcia Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza.
Gdy Kazimierz Zieliński stracił wzrok, żona Elżbieta czytywała mu nie tylko książki, ale także prenumerowaną „Gazetę Polską” i „Nowe Państwo”. Słuchał Radia Maryja i Telewizji Republika. Niemal do końca swoich dni był...
[pozostało do przeczytania 15% tekstu]
Dostęp do artykułów: