Tośmy Timmermansa usiekli!

Coś się takiego porobiło, że jak nigdy zgłosiło się więcej matek – czy raczej ciotek – porażki niż ojców sukcesu. Prawdę powiedziawszy, sam się pogubiłem, jak to z Timmermansem było. On miał wychodzić naprzeciw żywotnym interesom niezbyt mądrej opozycji i swoim zwycięstwem upokarzać PiS?

Zdaje się, że taka była pierwotna wersja, ale głowy nie dam, bo odkąd upokorzono Timmermansa, który pomimo wielu starań nie dostał stołka szefa KE, to  media i komitety polityczne zalały tysiące nowych koncepcji. I tak, po pierwsze, okazało się, że kandydatura Holendra w ogóle nie miała większego znaczenia, mógł zostać szefem KE albo i nie. Po drugie, PiS, który „nic w UE nie
[pozostało do przeczytania 48% tekstu]
Dostęp do artykułów: