Nie ma rozwoju bez kapitału

Polska gospodarka ma przed sobą jeszcze wiele wyzwań. Ostatnie lata pokazały, że możemy się rozwijać szybko i stabilnie. W dalszym ciągu jednak czyhają na nas liczne rafy, które musimy umiejętnie omijać.

Z jednej strony cieszymy się z niskiego bezrobocia, ale z drugiej zmagamy się z brakiem rąk do pracy. Powstaje coraz więcej firm, ale w dalszym ciągu niezbyt wiele naprawę dużych, które robią różnicę nie tylko na polskim, ale także na międzynarodowych rynkach. Takich problemów można by pewnie jeszcze trochę znaleźć. Jednym z kluczowych jest bez wątpienia dostęp do kapitału.

To poważna pułapka rozwojowa dla naszego kraju. Wiele firm trafia na tę barierę i niezwykle trudno im ją pokonać. Dlaczego tak się dzieje? Powodów jest kilka. Po pierwsze, polskie banki w dalszym ciągu są bardzo konserwatywnymi kredytodawcami. Priorytetem jest dla nich spełnienie wymogów kapitałowych i niepodejmowanie większego, a najlepiej żadnego ryzyka. To oznacza, że uzyskanie kredytu na jakiekolwiek przedsięwzięcie bez przedstawienia tuzina zabezpieczeń jest praktycznie niemożliwe. A i to nie gwarantuje powodzenia w uzyskaniu środków. W konsekwencji wielu przedsiębiorców odchodzi z banków z kwitkiem i rezygnuje w związku z tym z realizacji bardziej ambitnych planów rozwojowych.

Docenić należy dbałość banków o bezpieczeństwo lokat ich klientów. Nasze banki zajmują wysokie miejsce w klasyfikacji najbezpieczniejszych w Unii Europejskiej. To bardzo dobrze. Pamiętajmy jednak, że istotną rolą banków jest także finansowanie gospodarki, bez tego w zasadzie ich funkcjonowanie traci sens. Same zresztą zarabiają na spreadzie między kosztem kredytu a oprocentowaniem lokat. Można jednak odnieść wrażenie, że ta ostrożność banków ociera się o przesadę, górę biorą algorytmy, nie zaś rozmowa z żywym człowiekiem, lepsze poznanie jego sytuacji i planów na własny biznes.

Druga bariera to rynek kapitałowy. Przez wiele lat żyliśmy w iluzji szybko...
[pozostało do przeczytania 37% tekstu]
Dostęp do artykułów: