Koko-prowoko!

Wykorzystanie sportu do generowania politycznych przesileń nie jest czymś nowym. Najbardziej zapadł mi w pamięć historyczny mecz hokejowy w Sztokholmie 28 marca 1969 r., na którym drużyna Czechosłowacji pokonała reprezentację ZSRS 4:3, biorąc symboliczny odwet za dokonaną pół roku wcześniej przez armię Układu Warszawskiego inwazję, która zmiażdżyła nadzieje praskiej wiosny. Mało kto pamięta, że wywiezione do Moskwy praskie kierownictwo, na czele z Aleksandrem Dubczekiem i generałem Ludvikiem Swobodą, wprawdzie ugięło się przed hegemonem, ale zachowało swoje stanowiska i próbowało ratować, co się da.

Dopiero sprowokowane wspomnianym meczem przyniosły ostateczny koniec resztek
[pozostało do przeczytania 44% tekstu]
Dostęp do artykułów: