Konfederacja pełna sprzeczności

Nie ma wątpliwości, że długoterminowym celem Konfederacji jest pokonanie Prawa i Sprawiedliwości oraz stworzenie na prawicy hegemonii tzw. wolnościowców i narodowców. Na to właśnie liczyli sympatycy tego ugrupowania. Krzysztof Bosak jednak usilnie podkreślał w kampanii wyborczej, że narodowcy nie zabierają elektoratu PiS, lecz Pawła Kukiza. I miał rację.

Wyniki wyborów jasno pokazały, że Konfederacja nie przekonała wyborców Dobrej Zmiany, natomiast start narodowców i korwinistów znacząco wpłynął na klęskę Kukiz’15. Liderzy konfederatów byli pełni optymizmu, kiedy patrzyli na słupki sondażowe, które dawały im nawet 8 proc. poparcia. Chwalili się również, że popiera ich duża część młodzieży. Jednak ostatecznie okazało się, że najmłodsi wyborcy poparli PiS. Konfederacji nie udało się osiągnąć sukcesu wyborczego, co jasno pokazuje, że samo straszenie nie wystarczy, aby zyskać zaufanie Polaków, nawet tych najmłodszych.
„Naszą drogą nacjonalizm! Uderz, uderz w kapitalizm!” – tak kilka lat temu krzyczeli krakowscy działacze Młodzieży Wszechpolskiej, gdy spotkali na swojej drodze sympatyków Janusza Korwin-Mikkego. Jeszcze niedawno Robert Winnicki, prezes Ruchu Narodowego, partii, która wchodzi w skład Konfederacji, jednoznacznie podkreślał, że narodowcy nie są liberałami, a sprawy społeczne stanowią jeden z fundamentów ich działalności. Fundamentem środowiska korwinowskiego jest natomiast skrajny liberalizm gospodarczy. Jednak te różnice zostały schowane pod dywan, gdy liderzy ugrupowań na prawo od PiS postanowili wystartować do Parlamentu Europejskiego pod jednym szyldem. Jeżeli podejmą próbę startu do polskiego parlamentu, będą mieli arcytrudne zadanie, ponieważ w tym wypadku nie wystarczy alarmowanie o rzekomym zagrożeniu związanym z amerykańską ustawą 447. Wtedy będzie trzeba wyciągnąć na stół schowane wcześniej różnice ideowe.

NIE dla UE, ale bez wchodzenia w szczegóły
Konfederaci postanowili skupić...
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: