Opoka

Wielki renegat

W przyznaniu Jarosławowi Markowi Rymkiewiczowi nagrody Opoki, stworzonej przez krąg przyjaciół tragicznie zmarłego Piotra Skórzyńskiego, odczytuję sens głęboko symboliczny – znakomity poeta nigdy nie ukrywał swojej przeszłości i jako jeden z niewielu potrafił uczciwe się z nią rozliczyć.

W rozmowie z Jackiem Trznadlem z ogromną szczerością opowiada o swojej młodości „górnej i chmurnej” i „wieku męskim, wieku klęski”.

Nie krył krótkiej fascynacji komunizmem w początku lat 50. i oceniając krytycznie swoją ówczesną niewiedzę, głupotę, naiwność i uleganie owczemu pędowi, mówił zarazem o bardzo prędkim otrzeźwieniu i drodze ku prawdzie, która doprowadzi go do opozycji, a praktycznym efektem staną się znakomite „Rozmowy polskie latem roku 1984”.

W opowiedzeniu się za Solidarnością, za Polską, za prawdą, pozostanie konsekwentny. Po 1989 r. nie skręci w lewo z większością Salonu, nie uzna Kiszczaka za człowieka honoru, a braci Kaczyńskich za „ludzi chorych z nienawiści”. W wielkiej wojnie kultur stanie po stronie „ludu smoleńskiego” przeciwko „lemingom”.

Nie dziw więc, że w zaciekłej walce przeciwko niemu dobry będzie każdy argument, każde świadectwo, nawet własne. Gdyby Rymkiewicz był twórcą mniejszego kalibru, jakimś moherowym wierszokletą z prawicowej bibuły, można by go zamilczeć, skazać na nieistnienie. „Zniszczę cię!” – wrzeszczy jąkający się redaktor do swojego byłego przyjaciela w „Dolinie nicości” Bronisława Wildsteina. „Już nie istniejesz!” – usłyszy w realu Piotr Skórzyński. Inni, którzy jedynie dostąpią obecności na liście Michnika zatytułowanej „moje typy”, przekonają się, że jest to rodzaj wilczego biletu. Wykluczenie z oficjalnego nurtu, wepchnięcie w drugi obieg.

Ale Jarosław Marek to większy problem – „salonowiec” z krwi i kości, były przyjaciel Michnika, laureat Nike, jeden z wielkich renegatów, którzy poznali się na Wielkim Manipulatorze, takich jak...
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: