Prezent od Matki Boskiej

Felieton [A daj Pan spokój]

Finisz kampanii wyborczej w wykonaniu PiS praktycznie sprowadza się do jednego, mianowicie próby mobilizacji elektoratu wiejskiego i tego z mniejszych miast. Mówienie o tym, że wybory do Parlamentu Europejskiego mają swoją specyfikę, to nie tylko banał, lecz szereg prawd zawartych w banale, między innymi najniższa frekwencja jest powszechnie znanym faktem. Wiadomo też, że za ten niski wskaźnik głównie odpowiada absencja na prowincji. „Prości ludzie” jakoś nie pchają się na brukselskie salony i nie przywiązują wagi, kto tam będzie „robił za eura”. Niestety ten kij ma dwa końce, bo w dużych miastach mobilizacja jest spora, wiadomo, wszystkie kompleksy i snobizm nakazują być bardziej amerykańskim od Amerykanina. Dla PiS jest to najważniejszy problem wyborczy, którego zresztą politycy nie
48%
pozostało do przeczytania: 52%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.gazetapolska.pl

W tym numerze