Prezent od Matki Boskiej

Finisz kampanii wyborczej w wykonaniu PiS praktycznie sprowadza się do jednego, mianowicie próby mobilizacji elektoratu wiejskiego i tego z mniejszych miast. Mówienie o tym, że wybory do Parlamentu Europejskiego mają swoją specyfikę, to nie tylko banał, lecz szereg prawd zawartych w banale, między innymi najniższa frekwencja jest powszechnie znanym faktem.

Wiadomo też, że za ten niski wskaźnik głównie odpowiada absencja na prowincji. „Prości ludzie” jakoś nie pchają się na brukselskie salony i nie przywiązują wagi, kto tam będzie „robił za eura”. Niestety ten kij ma dwa końce, bo w dużych miastach mobilizacja jest spora, wiadomo, wszystkie kompleksy i snobizm
[pozostało do przeczytania 48% tekstu]
Dostęp do artykułów: