PIĘKNIE SIĘ RÓŻNI

Cyprian Kamil Norwid po śmierci Zygmunta Krasińskiego napisał, że stracił szlachetnie różniącego się przyjaciela. A potem dodał, że nie umiemy się pięknie różnić. Miał rację. Każdy może to zaobserwować. Weźmy na przykład fast foody. Odkąd w Polsce pojawiły się lokale z wielkim M, Polacy przesiadują w nich non stop. Mimo że konkurencyjna sieć z królem w nazwie wystartowała nieznacznie później, nie zdobyła takiej popularności. Dlaczego? Bo symbolem szybkiego jedzenia w naszym kraju stała się literka M. Podobnie jak symbolem luksusowych samochodów stały się te niemieckie.

Niewielu jest takich, którzy wybierają samochody premium innych producentów. No, może wyjątkiem jest hybrydowy Lexus. Lecz na ulicach nie widujemy prawie wcale francuskiego DS-a, któremu poświęcam dzisiejszy tekst. Wrócę jeszcze na chwilę do Norwida i jego myśli, że nie umiemy się różnić. Rzeczywiście, niewiele osób ma w sobie ciekawość sprawdzenia, jakim samochodem jest DS. A przecież nie jesteśmy tacy sami. Nie każdy jest uporządkowany jak audi ani dynamiczny jak BMW. Wreszcie nie każdemu zależy na tym, żeby inni mieli go za nowobogacza, a taki wizerunek można przypiąć posiadaczom mercedesa. Niektórzy są odrobinę roztargnieni, wrażliwi na sztukę, wybaczają niedoskonałości i nie potrzebują poczucia bycia najszybszym, najlepszym czy najdroższym. I dla takich Francuzi stworzyli auto DS 7 Crossback, konkurenta Audi Q5 i BMW X3. SUV Citroena, bo DS to marka należąca do tego koncernu, jest odrobinę roztargniony. Jego automatyczna skrzynia, przynajmniej w połączeniu z benzynową jednostką 1.6 180 KM, nie zawsze wie, jak się zachować. Silnik jest odrobinę za słaby, zwłaszcza przy dużych prędkościach. Za to gdy się jedzie wolniej, skrzynia trzyma za długo na zbyt niskim biegu, jakby przygotowana do tego, że kierujący nagle zechce przyśpieszyć. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, skoro ośmiobiegowy automat dość sprawnie reaguje na kickdown. Podobnie dobrze zestrojono wszystkie...
[pozostało do przeczytania 56% tekstu]
Dostęp do artykułów: