Brudziński się nie nadaje

Gdzieś w tle wszystkich politycznych sensacji, rewelacji oraz nudnych rytuałów trwa przedwczesny casting na nowego prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Kandydatów nie ma zbyt wielu, a jak już się ujawnią, to szybko się zużywają. W ciągu czterech lat taki los spotkał Beatę Szydło, Andrzeja Dudę i Patryka Jakiego, choć ten ostatni chyba sam nie wierzył, że może zajść tak daleko.

Na placu boju pozostali dwaj zawodnicy, jeden to Mateusz Morawiecki, faworyt Jarosława Kaczyńskiego, o co miałem wiele pretensji i nadal nie jestem pewien, czy topienie Beaty Szydło było konieczne. Drugi to Joachim Brudziński, który mógłby ewentualnie, w razie czego, na okoliczność… Żartuję
[pozostało do przeczytania 54% tekstu]
Dostęp do artykułów: