Chaplin w spódnicy

Aktorka komediowa jest dobrem rzadkim. W odróżnieniu od mężczyzn komików liczba kobiet, które można zaliczyć do tego gatunku, jest mizerna. Owszem, bywają aktorki dramatyczne obsadzane w komediach (jak Barbara Krafftówna czy Barbara Rylska), ale te, które oddały się śmieszeniu bez reszty i w dodatku nigdy nie przekroczyły granicy dzielącej sztukę od szmiry, można policzyć na palcach jednej ręki – przed wojną Ćwiklińska, dziś Śleszyńska, w międzyczasie Irena Kwiatkowska, której Marcin Wilk poświęcił właśnie pracę „Żarty się skończyły”.

Opisuje w niej długie, blisko stuletnie życie aktorki. Postacie komediowe odgrywają w teatrze przeważnie role drugoplanowe. Ale
[pozostało do przeczytania 46% tekstu]
Dostęp do artykułów: