Duch w błysku magnezji

Jest 1918 r. skończyła się wielka wojna, przez cztery lata produkcja nieszczęsnych duchów szła pełną parą. Stąd run na spirytystów i oczywiście mnogość kanciarzy w branży. Ich demaskatorka, trochę znerwicowana, wyniosła panna Florence twierdzi, że wszyscy blagują, ale sama też kryje mroczne tajemnice. Odrzucony z niemądrego powodu narzeczony zginął na wojnie. W szkole Rockwood, do której niechętnie przyjeżdża, ewidentnie straszy duch chłopca, i nawet jest już pierwsza ofiara. Panna Florence przesłuchuje uczniów, rozciąga swoje linki i dzwonki, rozsypuje proszki, ale po połowicznych sukcesach dziwne wydarzenia poczynają przekraczać jej badawcze możliwości. Dobra jest tu szkoła z ekscentrycznymi pedagogami, z których każdy jest podejrzany, i plączący się w zeznaniach uczeń, protegowany dyrektorki (Staunton). Roberta, obolałego wojennego weterana ciągnie ku Florence, ale ona w swoich zapałach też uważa go za podejrzanego. Źle patrzy z oczu ogrodnikowi (Mawle), dekownikowi, który wyłgał
     
38%
pozostało do przeczytania: 62%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze