Chrztu nie da się zmyć

Apostazja jako duchowe samobójstwo Ten lekki ton w ogóle nie współgra jednak z tym, czym według katolików jest akt apostazji. Szczególnie wierzący katolik nie może traktować go lekko. Jest to bowiem – i piszę to z pełną świadomością znaczenia tych słów – coś na kształt duchowego samobójstwa. Człowiek świadomie i dobrowolnie (warto tu sobie jednak uświadomić, że nie każda nasza decyzja jest w pełni świadoma czy dobrowolna) odstępuje od Chrystusa (tym bowiem jest odstąpienie od Kościoła, który jest Mistycznym Ciałem Chrystusa), skazując siebie na wieczne potępienie. Nie ma bowiem innej drogi zbawienia (także dla niewierzących czy innowierców) niż przez Wcielonego Boga w Kościele. Te ostre słowa, o czym warto pamiętać, mają zakorzenienie nie tyle w jakiejś instytucjonalnej obronie stanu posiadania przez potężną instytucję, ale w słowach Jezusa Chrystusa. „Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.
     
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze