EKO KOŃ

Moja mama wychowała się na wsi. Pamięta doskonale, jak będąc dziewczynką, wybierała jajka kurom, a jej tata (mój dziadek) dwa razy w roku robił domowe wędliny, salcesony i kaszanki. Dziadek i sąsiedzi nie mieli traktorów. Przy pracach polowych pomagały konie, więc nie było żadnego smogu. Dlatego dzisiejsze czasy wydają się mamie dziwne.

Bo te zwyczajne, proste rzeczy, które ona pamięta z dzieciństwa, stały się luksusem. Wiejskie jajka czy wędliny są przedmiotem pożądania. Rzeczywistość sprzed kilkudziesięciu lat dziś jest modą, niekiedy ocierającą się o snobizm. Nie krytykuję tego, jedynie zauważam. Sam niekiedy przywożę od ciotecznej siostry jaja kur
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: