Oscary dla nie najgorszych filmów. Święto Hollywood

Za nami Oscary 2019. „Zimna wojna” przegrała z „Romą”, a statuetki trafiły do filmów w miarę dobrych. Tyle dobrego, że Polacy mocno zaznaczyli swoją obecność na gali.


Polsce nie udało się wywalczyć Oscara. „Zimna wojna” w reżyserii Pawła Pawlikowskiego była nominowana w kategoriach: film nieanglojęzyczny, zdjęcia (operator Łukasz Żal) i reżyser. – „Zimna wojna” to bez wątpienia bardzo dobry film pod kątem artystycznym. Ale historię, którą miał do powiedzenia Alfonso Cuarón, czyli reżyser „Romy”, była zdecydowanie lepsza – mówi „Gazecie Polskiej” dr Łukasz Jasina, historyk i krytyk filmowy. – Prawdopodobnie też ta historia, jak i inne, które były nominowane, bardziej pasowała do aktualnych zapatrywań politycznych w Stanach Zjednoczonych – dodaje. Wspomniany obraz przedstawia współczesną codzienność meksykańskiej rodziny, w której możemy dostrzec tamtejszą panoramę społeczną, zamkniętą w jednej opowieści. – Amerykanów, ze względu na sąsiedztwo z Meksykiem, zainteresowała historia młodej, indiańskiej służącej, która trafia do bogatej dzielnicy Meksyku. Alfonso Cuarón dobrze wprowadził ten temat do naszego myślenia i pewnie ten film będzie zapamiętany. Co więcej, obiektywnie możemy powiedzieć, że zdjęcia do „Romy” są gorsze od zdjęć do „Zimnej wojny”, ale też są dobre. Muzyka w filmie jest doskonała. Trudna historia nie została upolityczniona przez reżysera, nie mamy tutaj wyraźnego skrętu ani w prawo, ani w lewo – zapewnia krytyk filmowy, co w kontekście zapatrywań organizatorów gali Oscarów może zaskakiwać. Film Pawlikowskiego przegrał we wszystkich trzech kategoriach z obrazem Cuaróna, ale Jasina jest dość optymistycznie nastawiony co do przyszłości polskiego kina. – Pamiętajmy, że „Zimna wojna” przegrała w bardzo dobrym towarzystwie. „Ida”, gdy wygrywała, nie miała aż tak dużej konkurencji – dodaje.

Punkty za gwiazdy popkultury
Najwięcej, bo cztery statuetki, zgarnął film „Bohemian Rhapsody”...
[pozostało do przeczytania 56% tekstu]
Dostęp do artykułów: