A gdyby to był twój tata?!

Ojciec jest w tym filmie ciężarem. Za to synostwo powinnością. Potem okaże się, że także szansą. Ale najpierw syn musi nauczyć się odbierać czynione przez ojca awantury, skandale jako skargi, znaki, komunikaty. W przestrzeni rodzinnego mieszkania, które stało się przerażającą graciarnią, musi dostrzec zarys porządku, przekory, fascynacji. Dramatyczna scena, kiedy Tomek przegląda kasety nagrane przez starego – są to bez wyjątku zapisy jego informacyjnych programów. Ale w oczy ojciec wywrzeszczy Tomkowi, że nie chce go widzieć.

Trzeba będzie zrobić porządek we wspomnieniach, poszukać źródeł słabości, urazy, rozpaczy. Trochę na oślep. Jasne, Tomek nie wie, czego szuka. I może niekoniecznie przeciw matce, na pewno przeciw jej przemilczeniom, kłamstwom, szyderstwom, przeciw szkodom, jakich narobiła. Przysyłane przez matkę sneakersy nie zastąpiły rodziny, krzywda, jaką wyrządziła ojcu, nie zahartowała go, ale uczyniła bardziej lękliwym, bo bezbronnym. Tylko Tomek może to posprzątać, syn jeden ma szansę, zresztą sygnał został wysłany bezpośrednio do niego.

Ten kameralny film traktuje o emocjach, o elementarnych więzach, ale reżyser zdradza w nim również talenty socjologiczne. W końcu chodzi o twórcę „Królika po berlińsku”. Choroba ojca, jak wszystkie choroby psychiczne, jest tajemnicą, lecz też skutkiem wyjazdu żony za chlebem i za kochankiem do Niemiec. Anna Dymna (lekarka), choć dostała tę rolę niezgodnie z życiową misją i emploi, dobrze pokazuje oschłość służby zdrowia, jej brak empatii. Prawo w „Lęku wysokości” sankcjonuje czekanie, aż chory zrobi krzywdę sobie lub innym, uchyla się zaś od działań zapobiegawczych. Ba, pierwszy pomysł wobec kłopotu z ojcem, jaki przychodzi Tomkowi i jego żonie do głowy, to spieniężyć mieszkanie starego.

Ratunek w indywidualnej refleksji, w prywatnej podróży w przeszłość, kiedy związki z ojcem pełne emocji i niezakłamane okazują się skarbem, na którym można budować. Brakuje mi w tym perspektywy...
[pozostało do przeczytania 26% tekstu]
Dostęp do artykułów: