Kłamstwo jako metoda polityczna

Premier wypowiedział z całą swobodą te słowa kilka godzin po odczytaniu przez sędziego uzasadnienia wyroku, w którym sąd stwierdził, że Beata Sawicka nie była wciągnięta w pułapkę, nikt jej nie uwodził, by skłonić ją do brania łapówki, i że byłą posłanką Platformy kierowało nie zauroczenie, lecz chciwość. Na dodatek CBA działało w tej sprawie profesjonalnie i prawidłowo – to wszystko orzekł sąd.

Rzeka kłamstwa

Ale premier wolał to całkowicie zignorować. Przez ten krótki moment Polacy mogli bowiem z głównych mediów transmitujących odczytanie wyroku zobaczyć nie tylko ten jeden z nielicznych wypadków, gdy były poseł skazywany jest na więzienie. Mogli zobaczyć rzekę kłamstwa, jaka przelała się przez ekrany ich telewizorów przez ostatnie pięć lat.

To orzeczenie kompletnie niczego nie zmieniło w strategii PO, bo zmiany być nie mogło – w filozofii rządów Platformy premier musiał stanąć przed kamerami i wygłosić kłamliwe sugestie. To najprostsza i jedyna sprawdzona przez PO taktyka, mimo że widoczna dla coraz większej grupy Polaków – bo już tak obcesowo stosowana w biały dzień, wbrew faktom i orzeczeniom sądu. Ale ciągle przecież, sądząc po wynikach sondaży, nie jest widoczna dla większości. Ciągle zaprzyjaźnione telewizje wspierają, tuszują niewygodne fakty, eksponują narrację partii, powielają wymyślone pijarowskie zdania (w dzisiejszej Polsce pod rządami PO określenie PR staje się synonimem świadomie stosowanego kłamstwa).

Kłamać można i trzeba

Zatem można, a nawet trzeba zaprzeczać, kluczyć, odwracać kota ogonem. Kłamstwo powtórzone każdego dnia, rozpisane na głosy kolejnych polityków, celebrytów, dziennikarzy i ekspertów JEST SKUTECZNE. Myślę, że to jedno z najgłębszych przekonań liderów PO. Potwierdzali przecież tę skuteczność wielokrotnie. To na bajkach o uwiedzionej, niewinnej kobiecie i bezwzględnych policyjnych praktykach IV RP Platforma doszła do władzy w 2007 r. Sprawa...
[pozostało do przeczytania 64% tekstu]
Dostęp do artykułów: