Grandpa Turismo, czyli GT dla emerytów

Uwielbiam filmy z lat 60. i 70. Bawi mnie Peter Sellers w „Różowej Panterze” albo nieco naiwne przygody Świętego. Najlepszy Bond to według mnie Sean Connery i z chęcią wracam do oryginalnej wersji „Szakala”. Dlaczego? Bo w tych filmach nie kręciło się scen na zielonym ekranie, tylko filmowano w przestrzeni miejskiej. Dlatego na marginesie akcji można dostrzec na przykład prawdziwe ówczesne ulice. A na nich samochody. Niekiedy legendarne modele Astona Martina, Jaguara, Alfy Romeo, Ferrari czy Maserati. Wiele z nich to modele Gran Turismo, czyli auta o świetnych osiągach, w których długa podróż się nie dłuży.

Dlatego gdy zasiadałem za kierownicą BMW 3 Gran Turismo
[pozostało do przeczytania 78% tekstu]
Dostęp do artykułów: