Podatek VAT w roli celebryty

Plaga oszustw VAT-owskich, na czele ze słynnymi karuzelami VAT-owskimi, spowodowała, że ten podatek w ostatnich latach zrobił oszałamiającą karierę medialną. Ukoronowaniem tej kariery jest działanie sejmowej komisji śledczej ds. wyłudzeń VAT, która dostarcza nam regularnie nowych ciekawostek dotyczących tego, jak nasze państwo (teoretyczne?) radziło sobie z falą patologii w zakresie funkcjonowania tej najważniejszej dla dochodów budżetowych daniny. Niestety, wydaje się, że dotychczasowe prace komisji idą w złym kierunku, tzn. oddalają nas od poznania prawdy co do rzeczywistej przyczyny braku skuteczności w zwalczaniu oszustw VAT. Króluje narracja, zgodnie z którą organy państwa pod naciskiem grupy lobbystów doprowadziły do rozszczelnienia systemu VAT, co umożliwiło mafii wyłudzenia. To koncepcja atrakcyjna politycznie i medialnie, jednakże dla każdego, kto zna się nieco na omawianym problemie, ewidentnie wadliwa.

Oszustwa VAT typu karuzela czy inne podobne rozwiązania opierają się na wykorzystaniu podstawowych elementów związanych z funkcjonowaniem tego podatku oraz swobody przepływu towarów. Ponieważ obrót towarowy między państwami członkowskimi co do zasady nie podlega kontroli celnej, rozliczenia VAT dotyczące przepływu towarów z jednego państwa UE do drugiego mają za podstawę deklaracje tego obrotu składane przez samych podatników. W tej sytuacji istnieje pokusa, aby w roli podmiotu sprowadzającego towar z innego państwa wstawić „słupa”, który odsprzedałby towar, wystawił fakturę nabywcy i nigdy nie rozliczył się z fiskusem. Natomiast nabywca towaru, dysponując fakturą, dokonałby odliczenia podatku (który nigdy nie został faktycznie wpłacony fiskusowi). Nie jest więc tak, że dopiero dzięki „zepsutej” przez lobbystów ustawie o VAT oszustwa stały się możliwe na taką skalę.

Przede wszystkim problem stanowiła bardzo słaba detekcja oszustw. Przed erą jednolitego pliku kontrolnego czy STIR (systemu analizującego przelewy...
[pozostało do przeczytania 45% tekstu]
Dostęp do artykułów: