Rosja / Indonezja - Zwięzła instrukcja badania katastrofy

Teraz pobliskie zbocza przeszukuje ponad tysiąc żołnierzy, większość z jednostek górskich, wspartych ośmioma helikopterami. Ponieważ ciał i szczątków nie można zwieźć na dół, utworzono kilka punktów etapowych, gdzie są gromadzone, po czym przewożone do policyjnego szpitala w stolicy kraju. Tam identyfikacji 48 ciał dokonuje sześć 10-osobowych grup specjalistów.

Natychmiastowy wylot

Dzień po katastrofie prezydent Putin zadzwonił do prezydenta Indonezji Susilo Bambang Yudhoyono i uzgodnił współpracę przy poszukiwaniach i badaniu przyczyn katastrofy. „Ze swojej strony wydałem konieczne polecenia rosyjskim przedstawicielom wzięcia bardzo aktywnego udziału w prowadzonym śledztwie” – poinformował Putin po rozmowie. Już na początku prezydent zapewnił więc rosyjskim przedstawicielom odpowiednie warunki i możliwość pracy na miejscu katastrofy. Jednocześnie w Moskwie utworzono rządową komisję badającą przyczyny upadku.

Gdy prezydenci rozmawiali w Dżakarcie, lądował już pierwszy samolot z Rosjanami – najwyraźniej wystartował z Moskwy w dniu katastrofy. Na jego pokładzie byli przedstawiciele firm produkujących Superjet – ludzie, których można traktować jako wysokiej klasy biegłych. Przede wszystkim Michaił Pogosjan, szef Zjednoczonej Korporacji Budowy Samolotów (holdingu, do którego wchodzi m.in. Suchoj). O przylocie samolotu i udziale przybyłych w operacji ratunkowej poinformował jedyny znajdujący się na miejscu rosyjski urzędnik – przedstawiciel rosyjskiego koncernu eksportującego broń Rosoboroneksportu.

Ranga przedstawiciela nie miała jednak znaczenia, wszyscy wiedzą, że szefem jest Pogosjan i do niego należy ostatnie słowo. Jeśli pojawia się problem, on go rozwiązuje.

Wypadek wypadkowi nierówny

10 kwietnia wieczorem z lotniska Siewiernyj odjeżdża ówczesny premier Putin. Na miejscu zostawia swojego zastępcę w już istniejącej rosyjskiej, rządowej komisji ds. katastrofy,...
[pozostało do przeczytania 60% tekstu]
Dostęp do artykułów: