Wioska w sercu miasta. Takie cuda tylko w stolicy Malezji

To chyba ogólnoświatowa prawidłowość, że gdy ktoś mieszka w mieście, tęskni za spokojem wsi. Której to z kolei mieszkańcy ciągną do blichtru metropolii... Jedynie w Kuala Lumpur oba te pragnienia można zaspokoić półgodzinnym spacerem.

Stolica Malezji to miasto relatywnie bardzo młode, bo jego historia zaczyna się dopiero w 1857 roku. Wówczas u zbiegu rzek Gombak i Kelang (skąd zresztą nazwa, bo Kuala Lumpur znaczy „błotniste ujście”) powstała osada górnicza, obsługująca pobliską kopalnię cyny. Korzystne położenie rychło dało miejscowości status lokalnego centrum handlu i usług, tak że już w 1882 roku miasto stało się siedzibą brytyjskich władz kolonialnych, a po uzyskaniu niepodległości – stolicą kraju. Obecnie ludność aglomeracji szacuje się na około 7 mln, co – wraz z dość chaotyczną zabudową i niewydolną siecią ulic – spowodowało, że w 1999 roku większość agend rządowych przeniosło się do Putrajaya. Kuala Lumpur pozostało jednak gospodarczą i finansową stolicą kraju i regionu, a jego status podkreślają bliźniacze wieże Petronas – największe na świecie.

Od owych bankierskich świątyń pieniądza bliziutko jednak do zupełnie innego świata. Otoczona ze wszech stron wieżowcami trwa tam niewielka wioska, jakby żywcem przeniesiona z poprzedniego przełomu wieków. Kolorowe budynki z cegły i drewna toną w bujnej roślinności, a dzięki jakiemuś kaprysowi lokalnej akustyki gdakanie kur jest tu głośniejsze niż hałasy wielkiego miasta, które tuż obok toczy swą nieustanną pogoń za mamoną.

Kampung Baru znaczy „nowa wieś”, bowiem jej muzułmańskich mieszkańców około wieku temu przesiedlono z okolic meczetu Masjid Jamek, gdzie burzliwie rozwijała się zabudowa miejska. Dziś nad tym pięknym meczetem górują drapacze chmur... Kampung Baru tworzy siedem osad, kiedyś odrębnych i starannie tę odrębność kultywujących. Ludność zajmowała się uprawą roli, głównie ryżu. Stopniowo jednak miasto doganiało przesiedleńców, aż otoczyło ich...
[pozostało do przeczytania 55% tekstu]
Dostęp do artykułów: