Adam Laboga. Pożegnanie

Dodano: 20/11/2018 - Nr 47 z 21 listopada 2018

Felieton [Z bliska]

4 listopada pożegnaliśmy Adama Labogę – artystę i twórcę sprzętu nagłośnieniowego. Mało kto wie, że mieliśmy w Polsce konstruktora i producenta wzmacniaczy, które dziś doceniają gitarzyści na całym świecie. Jego sukces zrodziła potrzeba. Adam, jak wielu muzyków z naszego pokolenia, dotkliwie odczuwał niedobory PRL-u. Żelazna kurtyna skazała nas na kompleks braku dobrego sprzętu. Świetna gitara to pół sukcesu. Prawdziwy artysta musiał mieć również wzmacniacz – brzmiący, głośny, niezawodny i estetyczny. Państwowy przemysł ignorował potrzeby środowiska, więc gitarzyści, których nie było stać na przywiezienie z Zachodu na przykład oryginalnego Marshalla, zadowalali się rodzimymi podróbkami. Ale nie zawsze podróbka oznacza coś gorszego. Adam Laboga w pierwszej połowie lat 70. zbudował dla zespołu Niebiesko-Czarni wzmacniacz, który nazwał Diamond Sound. Pojawnienie się dobrze brzmiącego i nieźle wyglądającego sprzętu na profesjonalnej scenie pociągnęło za sobą szereg
     
47%
pozostało do przeczytania: 53%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze