Adam Laboga. Pożegnanie

4 listopada pożegnaliśmy Adama Labogę – artystę i twórcę sprzętu nagłośnieniowego. Mało kto wie, że mieliśmy w Polsce konstruktora i producenta wzmacniaczy, które dziś doceniają gitarzyści na całym świecie. Jego sukces zrodziła potrzeba. Adam, jak wielu muzyków z naszego pokolenia, dotkliwie odczuwał niedobory PRL-u. Żelazna kurtyna skazała nas na kompleks braku dobrego sprzętu. Świetna gitara to pół sukcesu.

Prawdziwy artysta musiał mieć również wzmacniacz – brzmiący, głośny, niezawodny i estetyczny. Państwowy przemysł ignorował potrzeby środowiska, więc gitarzyści, których nie było stać na przywiezienie z Zachodu na przykład oryginalnego Marshalla, zadowalali się rodzimymi podróbkami. Ale nie zawsze podróbka oznacza coś gorszego. Adam Laboga w pierwszej połowie lat 70. zbudował dla zespołu Niebiesko-Czarni wzmacniacz, który nazwał Diamond Sound. Pojawnienie się dobrze brzmiącego i nieźle wyglądającego sprzętu na profesjonalnej scenie pociągnęło za sobą szereg zamówień. Nie ukrywam, że spoglądałem pobłażliwie na zespoły, które grały na sprzęcie Labogi. Wkrótce jednak musiałem zweryfikować swoją opinię. Adam przetrwał trudny czas technologicznej rewolucji, gdy większość producentów sprzętu nagłośnieniowego przeszła na system cyfrowy. Pozostał wierny technice lampowej. Dziś okazuje się, że miał rację. Powrót do analogowych brzmień i na przykład winylu to nie sentyment, lecz kwestia jakości. Również cenione są lampowe wzmacniacze, a te ze znakiem Laboga mają unikalne brzmienie. Dlatego na wzmacniaczach produkowanych przez rodzinną firmę z Wrocławia gra polska czołówka: Andrzej Nowak, Janek Borysewicz, Wojtek Waglewski, Darek Kozakiewicz, Robert Litza Friedrich i jego koledzy z Luxtorpedy. „Tata był samoukiem, pasjonatem” – wspomina syn i kontynuator dzieła Eryk Laboga. „Mając 13 lat, potrafił naprawić radio czy telewizor. Przychodzili do niego ludzie z całego osiedla. Od zera stworzył firmę i dziś pracujemy nad ekspansją na rynki Azji i...
[pozostało do przeczytania 7% tekstu]
Dostęp do artykułów: