ARONA czy ARONIA?

Dodano: 20/11/2018 - Nr 47 z 21 listopada 2018

Felieton [Mistrz kierownicy ucieka - Seat Arona 1.0 TSI]

Arona to miasto na Teneryfie, które można odwiedzić w trakcie pobytu na Wyspach Kanaryjskich. Lecz jeszcze parę lat temu nieliczni o nim słyszeli, bo jest wiele bardziej wartych uwagi hiszpańskich miejscowości. Czy podobnie jest z małym crossoverem Seata, który nosi identyczną nazwę? Czy inne modele tej marki są o wiele bardziej interesujące? Tak. Prawdę mówiąc, Arona nie imponuje niczym. Wygląd samochodu jest nijaki. Nawet z opcjonalnym dachem innego koloru niż karoseria i chromowanymi ozdobami przy tylnym słupku w wersji Xcellence. Niestety, Hiszpanom nie udało się stworzyć rozpoznawalnej bryły. Arona, można powiedzieć, jest siostrą VW T-Roca i w tym przypadku to niemiecki brat ma więcej uroku. Może chociaż w przeciętnym wnętrzu ukryty jest znany z reklam tzw. hiszpański temperament? A gdzie tam. Miałem okazję obcować ze 115-konną wersją turbodoładowanego silnika 1.0. Zapewnia on wystarczające osiągi, gdy chcemy pojechać do supermarketu lub do cioci na imieniny.
     
23%
pozostało do przeczytania: 77%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze