Powrót Króla

Doszły mnie słuchy o zapowiadanym powrocie do czynnej polityki Ryszarda Petru. Od razu powiało optymizmem. Po pierwsze Szósty Król, twórca partii Nowoczesnej z kropką, stał się istotnym składnikiem nie tylko środowiska politycznego w Polsce, ale także naszej kultury. Być może za sto lat w słownikach frazeologicznych będą powiedzonka w stylu: „Na kiedy to zrobisz?

Na Sześciu Króli” lub „Upadłeś jak imperium rzymskie – w szczycie swego rozwoju”. Liczne gafy, wpadki, Madery i Rubikonie dawały nam przecież tyle radości, że aż szkoda mi się zrobiło, gdy sabat babski wyrwał partię z rąk jej założyciela, który upadł wtedy w szczycie rozwoju. Może rzeczywiście wróci teraz na białym rubikoniu? Byłoby to korzystne w dwójnasób: bo poza wspomnianą porcją „beki” (jak mawia młodzież), Petru zapewniał jeszcze jeden istotny element dla polskiej sceny politycznej. Jego ambicje nie pozwalały na dokonanie faktycznego zjednoczenia sił „antypisowskich”. A jak widać (i trzeba temu rozumowaniu przyznać rację) – siły z Czerskiej czy Wiertniczej jedyną szansę na wyjście z „dyktatury” widzą w zjednoczeniu wszystkiego, co się rusza, w jeden wielki „Anty-PiS”. Gdyby się dało, to do jednego bloku poza SLD i PSL wciągnęliby nawet zrzeszenia działkowców czy związki filatelistów. A i to mogłoby nie wystarczyć. Na pewno rządom Dobrej Zmiany sprzyja skłócenie środowisk „bundesopozycji”. Zatem jak najbardziej ze szczerego serca, kibicuję Ryszardowi Petru. Niech wraca. Niech Nowoczesnej z kropką wyjaśni, dlaczego znalazła się w kropce. Niech wygłasza kolejne orędzia spod choinki jako przyszły premier rządu i obrońca Konstytucji 3 maja. Bo faktycznie dobrze przysłuży się ojczyźnie. A jego nowa partia niech nosi dumną nazwę „Nowocześniejsza” lub nawet „Najnowocześniejsza”. Koniecznie w cudzysłowie.

 
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: