Niewidzialna ręka kontra interwencjonizm

O ile wiem, chodziło o to, by poprzez agencje upowszechnić własność mieszkań i domów, żeby ludzie nie mieszkali w slumsach albo mieszkaniach socjalnych. Intencje były dobre…

Rzeczywiście. To bardzo ważne, aby jak najwięcej ludzi posiadało własne mieszkanie czy własny dom. Dla większości Amerykanów posiadanie nieruchomości to forma oszczędzania. Jednak gdy banki, które udzieliły kredytu hipotecznego, przerzucają długi, których osoby prywatne nie są w stanie spłacić, na instytucje państwowe i pozbywają się tym samym ryzyka, musi dojść do kryzysu. Dawniej bank udzielający kredytu sam był właścicielem tego długu i ponosił ryzyko jego zwrotu. Po powołaniu agencji one przejęły ten obowiązek. Po pęknięciu bańki spekulacyjnej na rynku nieruchomości 90 proc. długów hipotecznych w USA zostało przejęte przez rządowe agencje. Banki nie były ostrożne, nie sprawdzały zdolności kredytowej swoich klientów, bo wiedziały, że agencje koniec końców muszą przejąć należności. Środki agencji pochodziły z budżetu federalnego, czyli z podatków. W efekcie stracili wszyscy – obywatele, kredytobiorcy, którzy nie spłacając rat utracili domy czy mieszkania, i wreszcie same banki.

Administracja prezydenta Baracka Obamy uratowała banki, za wyjątkiem m.in. banku Lehman Brothers, który wcześniej upadł. Czy tworzenie agencji rządowych, które biorą na siebie zadłużenie obywateli, jest oparte na teoriach Johna Maynarda Keynesa, angielskiego ekonomisty, twórcy idei interwencjonizmu państwowego?

Powołanie agencji opiera się na teoriach Keynesa, a raczej na dobrych intencjach, które mu przyświecały. Mamy w USA takie powiedzenie: „nic nie przynosi tak wielkich szkód, jak dobre intencje”. Powołanie agencji uwolniło od odpowiedzialności zarówno kredytodawców, czyli banki, jak i kredytobiorców, czyli obywateli biorących kredyty. Ludzie nabywali domy czy mieszkania, choć nie było ich na to stać, bo mieli za małe dochody i wiedzieli, że w...
[pozostało do przeczytania 64% tekstu]
Dostęp do artykułów: