Garnuszek u Rosjan i pomoc psychiatryczna

Dodano: 29/04/2012 - Nr 18 z 2 maja 2012

Dostęp do premiera Kilka dni po wywyższeniu Edmunda Klicha, czyli po uznaniu go za jedynego akredytowanego przy badaniu smoleńskiej katastrofy, wydarzyło się coś, co postawiłoby w stan alarmu służby bezpieczeństwa każdego niepodległego kraju. Rosjanie zaproponowali Klichowi, że załatwią mu kontakt z szefem polskiego rządu z pominięciem ministra obrony, któremu akredytowany formalnie podlegał, ale za którym nie przepadał. Akredytowany natychmiast przekazał do Warszawy informację o tej niecodziennej ofercie. Doniesienie, że służby obcego państwa (w tym przypadku potencjalnego przeciwnika i wroga naszego sojuszu obronnego) oferują komuś dostęp do szefa rządu, powinno wywołać szok. I rzeczywiście, u ministra obrony sygnał ten wywołał zdumienie. Efekt sprawy był jeszcze bardziej zdumiewający. Akredytowany otrzymał to, co oferowali mu Rosjanie – bezpośredni dostęp do premiera. W końcu kwietnia 2010 r. spotykał się z nim aż trzykrotnie. Co więcej, meldunki akredytowanego,
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze