Irlandzki młotek, rumuński prezydent i groch z kapustą w głowie Guya

Dodano: 30/10/2018 - Nr 44 z 31 października 2018

Felieton [Widziane z Brukseli]

Drugie w październiku, dziesiąte w tym roku (zostały jeszcze dwa) posiedzenie Parlamentu Europejskiego w Strasburgu zakończone. Świat wstrzymał oddech. Żartowałem. Posiedzenie trwało jak zwykle cztery dni, a irlandzka wiceprzewodnicząca europarlamentu przed głosowaniami, które prowadziła, pochwaliła się drewnianym młotkiem, którym przywołuje posłów do porządku – był to dar rzemieślników z Zielonej Wyspy. Francuski eurodeputowany narzekał, że jego kolega z Frontu Narodowego ma tylko dwie minuty na swoją obronę przed głosowaniem o uchylenie mu immunitetu. Cóż, europarlament okazał się i tak bardzo łaskawy w porównaniu z państwem francuskim, które przywódczynię tegoż Front National wysłało na przymusowe badania psychiatryczne. Trawestując, językiem piłkarskim: Tak się bawi, tak się bawi Republika Francuska”. Dodajmy: V Republika. Piąta, w przeciwieństwie do Polski, gdzie mamy do czynienia ze stanem przejściowym między III a IV RP. Po ostatnich wyborach samorządowych
     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze