Mozaika z Przywieczerskim w centrum

Dodano: 11/09/2018 - Nr 37 z 12 września 2018

Opinie [Przed ekstradycją mózgu „matki wszystkich afer”]

Kiedy w 2005 roku realizowałem swój film „Gra o PZU”, natknąłem się na dokumenty i ludzi, którzy otworzyli zupełnie nową opowieść – nazwijmy ją „Księgą rabunku założycielskiego”, która wyjaśniała kulisy konstruowania gospodarczego systemu Trzeciej Rzeczpospolitej. Jednym z najważniejszych ogniw w tej opowieści był Dariusz Tytus Przywieczerski, kiedyś człowiek z „setki” najbogatszych Polaków.   Wtedy natknąłem się na Marka Gila z krakowskiej spółki Code oraz na K., byłego majora SB, prowadzącego w PRL śledztwa gospodarcze. A na moim radarze pojawili się dwaj „biznesmeni” – nieznany wówczas publicznie Jan Załuska oraz D.T. Przywieczerski. Wraz z Przemkiem Wojciechowskim pracowicie brnęliśmy przez meandry afery biura maklerskiego Sur 5 Net. W pewnym momencie wszystkie te nitki dokładnie splotły się wokół jednej postaci – Dariusza Tytusa Przywieczerskiego. Kilka miesięcy później Marian W., były polski król kokainy, wówczas już świadek amerykańskiej agencji DEA,
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze