Budżet wspólny, czyli jaki?

Felieton [Okiem przedsiębiorcy]

Pomysł, aby strefa euro miała oddzielny budżet, nie jest specjalnie nowy. W zasadzie ta idea od dawna funkcjonuje na europejskich salonach. Nie szły jednak za tym żadne realne działania. Ostatnio koncepcja ta została przypomniana przez kanclerz Niemiec i prezydenta Francji. Tyle tylko, że poza wspólną deklaracją nie zostały podane żadne konkretne informacje. Dwójka przywódców wyraziła tylko wolę polityczną i gotowość działań zmierzających do powołania oddzielnej kiesy dla eurozony. Pozornie więc sprawa wydaje się przesądzona. W praktyce jednak wcale tak być nie musi. Pisałem już na tych łamach, że w strefie euro narasta napięcie. Jego efektem jest m.in. wygrana populistów we Włoszech oraz wzrost nastrojów antyunijnych w kilku innych krajach obszaru wspólnej waluty. Szczególnie mocno obrywa właśnie waluta euro jako główny winowajca marazmu w Italii czy Hiszpanii. Wspólny budżet miałby, w mojej opinii, te nastroje nieco uspokoić. Ryzyko polityczne, jakie wisi nad
     
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze