Najlepszy pilot, najszybszy statek

FILM [CZTERY DEKADY TEMU]

Nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki, można zawrócić do źródeł. W prequelu gwiezdnej sagi jej bohatera, Hana Solo, kreowanego przez Harrisona Forda, gra teraz Alden Ehrenreich. To żaden furiat czy fighter, raczej człowiek-gag, niespodzianka. Bracia Cohen w „Ave Cezar” zrobili zeń błazna. Ford przed „Wojnami…” też był nikim, błysnął w „American graffiti” Lucasa, mignął w „Rozmowie” Coppoli. Kreacje w hitach, jak „Blade Runner” czy „Poszukiwacze zaginionej arki”, przyszły potem. Jego Solo w kilkunastu odcinkach sagi ratuje Republikę, robi dziecko księżniczce Lei, ale ich syn zwiedziony przez lorda Vadera odbierze ojcu życie. W bracie Lei, Luku Skywalkerze, zyska Solo towarzysza broni i przyjaciela, a wspólnie z futrzakiem i pilotem Chewbacką przemierzą miliony parseków. Z hultaja stanie się herosem dobrej strony Mocy i przed śmiercią zobaczy dzielnych następców różnych ras i płci. W „Hanie Solo” znów mamy hultaja. Ten utracjusz, dłużnik gwiezdnych mafioso,
     
55%
pozostało do przeczytania: 45%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze