Jana Karskiego przygotowanie do wielkości. Wysłannik Podziemnej Polski

Historia [Raport polskiego kuriera]

Rozpoczął karierę w administracji państwowej, na długo przed tym, jak trafił przed oblicze prezydenta USA Franklina Delano Roosevelta. Przyszło mu zderzyć się z upokorzeniem, jakiego doświadczyła Polska po Wrześniu 1939 r., zaznał ciężkiej niedoli okupacji, wreszcie spojrzał w oczy obojętności Zachodu na niedolę Żydów. Trochę starszy od pokolenia Kolumbów – urodził się w 1914 r., więc przed wojną był już absolwentem Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie i zaliczył Szkołę Podchorążych we Włodzimierzu Wołyńskim. Wtedy nazywał się Jan Kozielewski, „Karskim” miał się stać podczas wojny. Wyróżniał się na tyle, że podczas edukacji wojskowej otrzymał szablę honorową Prezydenta Rzeczpospolitej, którą później stracił w upokarzający sposób. Szybko trafił do dyplomacji. Ponieważ jego ojciec zmarł, gdy Jan był dzieckiem, więc w służbie państwowej patronował mu starszy brat, który został właśnie komendantem policji w Warszawie.Wierzyłem w potęgę Polski Pracując w
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze