Szczury w futurystycznym pejzażu

Dodano: 27/03/2012 - Nr 13 z 28 marca 2012

Przed widzem krwawy spektakl o rozlicznych filmowych parantelach. Starsi kinomani przypomną sobie „Dziesiątą ofiarę” (1965 r.) z Mastroiannim, „Czyż nie dobija się koni” (1969 r.) z Jane Fondą, trochę młodsi „Uciekiniera” (1987 r.) ze Schwarzeneggerem. Najmłodsi oprócz survivalowych seriali, takich jak „Lost – Zagubieni”, mają przed oczyma telewizję z podobnymi figurami przegiętych, nienaturalnych gwiazd, szemranych jurorów i nakręconych uczestników, którzy zrobią wszystko, by wygrać. Bo przecież tak było choćby w Big Brotherze.To znaczy współcześnie nikt nie strzela jeszcze z łuku. Ale w „Igrzyskach śmierci” już musi. W ruch idą też noże, maczety. Zamiast porywać plecaki z wyposażeniem i gnać w las, uczestnicy Igrzysk biorą na cel pozostałych. Na szczęście Katniss nie jest taka. Wylądowała w Igrzyskach, by zastąpić młodszą bezradną siostrę. Chce wrócić, pomóc matce w okrutnym świecie, czeka też na nią chłopak. Nawet trener, jeden z poprzednich zwycięzców gry (Harleson), radzi
     
45%
pozostało do przeczytania: 55%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze