W oczekiwaniu na nową terapię

W Polsce wciąż brakuje nowoczesnego leczenia dla chorych na szpiczaka plazmocytowego. Tymczasem w innych krajach europejskich od czterech lat stosuje się innowacyjne leki, które sprawiają, że nie jest on już chorobą śmiertelną, lecz przewlekłą.

Szpiczak plazmocytowy jest nowotworem układu krwiotwórczego. Zmiany chorobowe następują w  szpiku kostnym. Dochodzi do osłabienia struktury kości, zwłaszcza kręgosłupa, żeber, mostka, miednicy i  czaszki. Ponadto w  wyniku rozwoju choroby dochodzi do upośledzenia czynności krwiotwórczej szpiku, uszkodzenia nerek oraz skłonności do zakażeń. Jest to trzeci najczęściej występujący nowotwór krwi. W Polsce walczy z nim ok. 9,5 tys. osób. Każdego roku rozpoznaje się go u ok. 1,5 tys. pacjentów. Nowotwór atakuje zwykle osoby w  starszym wieku. Najczęściej diagnozuje się go pomiędzy 65. a  70. rokiem życia. Są jednak i młodsi pacjenci.

Prof. Iwona Hus z  Uniwersytetu Medycznego w Lublinie przyznaje, że polscy pacjenci leczeni w pierwszej i drugiej linii znajdują się w dobrej sytuacji. Mają dostęp do powszechnie stosowanych w Europie leków czyli talidomidu, bortezomibu i lenalidomidu. Za to w dramatycznej wręcz sytuacji znajdują się pacjenci, u których te terapie nie przyniosły oczekiwanego skutku.

Prof. Anna Dmoszyńska przewodnicząca Polskiej Grupy Szpiczakowej podkreśla, że gdyby w ramach programów lekowych finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia wprowadzono choć jeden lub dwa z sześciu nowoczesnych leków, można by znacząco wydłużyć życie pacjentów. Prof. Hus dodaje, że idealnym – z punktu widzenia skuteczności leczenie – byłby dostęp do jak największej liczby nowoczesnych terapii. Wyjaśnia, że dopiero kombinacja kilku leków daje oczekiwane rezultaty. – Stoimy pod ścianą. Czekamy albo na śmierć, albo na ułaskawienie i możliwość dalszego życia. Decyzja należy do Ministerstwa Zdrowia. A chodzi o to, czy pomalidomid zostanie objęty refundacją, czy nie – mówi Wiesława Adamiec,...
[pozostało do przeczytania 58% tekstu]
Dostęp do artykułów: